sztos jesli cos sie zepsuje w kuchni czy lazience nie od razu leciec na wymiane na nowe. pare razy da sie to naprawic tanim sposobem bez zadnych bajerow. podzielcie sie ile pieniedzy zaoszczedziliscie na takiej drobnej naprawie zamiast od razu wymieniania sprzetu na nowe. sluchajcie ile to ratuje w miesiacu?
Tanio naprawic to co sie popsulo, zamiast od razu nowe |
|
zeszłego tygodnia miałam taki dzień w salonie, że nawet paznokcie mi się trzęsły i klientki tego widzą haha. ale żarty na bok, wracając do tematu co się u was dzieje?
Tu się zgodzić trzeba bez zastrzeżeń. Mój przełożony w fabryce zawsze na tym stoi i to sprawdzone. Rzeczywiście działa dokładnie tak w praktyce zawodowej. Gratuluję obserwacji.
dr_nowakowski, sorry ale ja się nie zgadzam zupełnie. U mnie taki tani patent zwykle kończy się kolejną awarią po miesiącu i płacę podwójnie za fachowca. Moja perspektywa z wynajmowanego mieszkania jest chyba inna niż z fabryki. Wiem jak to wygląda od drugiej strony.
Zgadzam się z tym w stu procentach. Sama w mieszkaniu wolę tani patent niż od razu nowy sprzęt, bo budżet trzeba pilnować przy czterech stałych klientach miesięcznie. Taki drobny fiks potrafi wytrzymać miesiącami, jeśli się go zrobi porządnie. Moja obserwacja.
dokladnie
ewa_lifehacker, czekaj bo to fajne! u mnie w mieszkaniu tez z tym probowalem, dlugo to trwalo. dziala ale musisz miec dosc cierpliwosci zeby to dogonic. warto probowac!
Czy mógłby Pan przykład konkretny podać? Pytam dla jasności. To jest dla mnie ważne do zrozumienia.
|
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|


